
Poranek, który mroził krew w żyłach
Dzień w Parku Narodowym Kafue rozpoczął się od zaskakująco zimnego poranka. Termometr wskazywał zaledwie 9°C, a my, skuleni w naszych kurtkach, marzliśmy podczas jazdy przez sawannę. W takich warunkach zamknięty Land Cruiser okazałby się nieoceniony – w odkrytym samochodzie wiatr przeszywał na wylot, a temperatura odczuwalna spadała jeszcze bardziej. Każdy podmuch przypominał, że afrykańskie poranki potrafią być równie surowe, co piękne.




